Zimna wojna…

Zimna wojna działała na korzyść komunizmu. W Wielkiej Brytanii komunizm wydawał się groźny w rzadkich momentach kryzysu, ale najczęściej szumiał gdzieś w tle – kojarzył się z wełnianymi czapkami z odznakami Kampanii na rzecz Rozbrojenia Nuklearnego, szpiegowskimi powieściami Lena Deightona, bombowcami typu V na pokazie lotniczym w Farnborough i mnóstwem skrótów: ICBM, BAOR, MIRV, MiG, SS-20. Szeroki asortyment wycelowanych w nas radzieckich rakiet był oczywiście poza zasięgiem naszego wzroku, a nasi rekruci przebywali w bazach w Zachodnich Niemczech. Protesty były słabe: hasło „zakaz bomb” dotyczyło naszych bomb.

Na Wschodzie „pasy śmierci” na granicach państw nie pozwalały ludziom wyjść poza ich obręb. Żelazna kurtyna i mur berliński to tylko tej najbardziej znane. Gdy podróżny z Niemiec Zachodnich jechał na wschód, to na granicy między Polską a ZSRR witały go te same konstelacje wież strażniczych, drutów, psów i pól minowych.

Ale pojawiła się iskierka nadziei. W czerwcu 1987 roku w Berlinie Zachodnim odbyły się koncerty rockowe na wolnym powietrzu – Genesis, David Bowie, Eurythmics. Niektóre  głośniki skierowano ku wschodniej części miasta. Fani próbowali podejść bliżej. Gdy ich bito i zatrzymywano, krzyczeli: „Gorbi, zabierz nas stąd”.

„Żywe trupy” na Kremlu – schorowany Breżniew, były szef KGB Andropow z niewydolnością nerek, Czernienko, podłączony do butli z tlenem z powodu rozedmy – odeszły w przeszłość. Nowym człowiekiem był „Gorbi” – pełen energii, 58-letni Michaił Gorbaczow. Nosił wprawdzie niekształtne garnitury i poliestrowe krawaty, ale miał żonę o młodzieńczym wyglądzie, rudowłosą Raisę; miał też w sobie sporo uroku i niewymuszony, ludzki sposób bycia, czym wprawiał w konsternację twardogłowych, którzy mu nie ufali.

Margaret Thatcher od razu zadeklarowała: „Lubię pana Gorbaczowa. Możemy razem załatwiać sprawy”. Tę kwestię oceniała rozsądnie, ale pomyliła się co do znienawidzonego podatku pogłównego, od którego wprowadzenia zaczął się spadek jej popularności. Ronald Reagan, na początku 1989 roku zastąpiony przez Georga Busha na stanowisku prezydenta USA, nie miał litości dla radzieckiego przywódcy („Panie Gorbaczow, proszę zburzyć ten mur!”, powiedział podczas wizyty w Berlinie), ale rozwijało się między nimi wyraźne zrozumienie i zaufanie.

Jednak inni przywódcy komunistyczni byli przeważnie wiekowi i drażliwi. Deng Xiaoping, wciąż u władzy w Chinach, miał 85 lat. Erich Honecker, który nadzorował budowę muru berlińskiego, miał 77 lat i od 16 lat rządził Niemcami Wschodnimi. Nicolae Ceauşescu, również po siedemdziesiątce, od 24 lat panował w Rumunii. 78-letni Todor Żiwkow od 35 lat sprawował władzę Bułgarii.

Ci panowie wiedzieli, jak stosować represje, a widma nieudanych powstań z lat 1956 i 1968, wciąż straszyły. „Wszyscy przyzwyczailiśmy się do systemu totalitarnego”, powiedział czeski dramatopisarz Vaclav Havel, „i zaakceptowaliśmy ten system jako nieodwołalny fakt”.

I wtedy nadszedł rok 1989.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *