Ten mur będzie stał…

„Ten mur będzie stał za 50, a nawet za 100 lat”, chełpił się Honecker 19 stycznia. Budowla wciąż zbierała swoje krwawe żniwo. 6 lutego dwudziestoletni Chris Gueffroy ze Wschodnich Niemiec został zastrzelony, gdy próbował wspiąć się na mur.

Tak się złożyło, że tego samego dnia komunistyczny reżim w Warszawie rozpoczął rozmowy przy okrągłym stole ze zdelegalizowanym związkiem zawodowym „Solidarność” i jego liderem, Lechem Wałęsą. Wałęsa drażnił partię, wzniecając strajki w Stoczni Gdańskiej przez prawie 20 lat, bez większej szkody dla władzy.

Nikt wtedy o tym nie wiedział, ale Chris Gueffroy okazał się ostatnią osobą, która zginęła na murze, a Havel i Wałęsa zostali później prezydentami. Zanosiło się na coś niezwykłego.

15 lutego ostatni radzieccy żołnierze opuścili Afganistan. Byli tam przez dziewięć lat; 14427 z nich oraz 576 żołnierzy KGB straciło życie. Wyciągali dłonie w geście zwycięstwa przed fotoreporterami, czekającymi w topniejącym śniegu na radzieckiej granicy, ale wracali jako ci, którzy się poddali. To był pierwszy widoczny znak, że imperialne aspiracje Moskwy słabną.

Był to również dowód, że Michaił Gorbaczow wciela w życie to, o czym mówi. A mówił o potrzebie głanosti (jawności) i pierestrojki (przebudowy) – te dwa słowa stały się modne w 1989 roku. W styczniu Gorbaczow obiecał znaczne zmniejszenie liczebności sił zbrojnych, o 500 tysięcy żołnierzy. Powiedział również, że wycofa z Europy 10 tysięcy czołgów. Stacjonowały one we wschodnioeuropejskich państwach satelitarnych, gdzie radzieckie czołgi budziły szczególne wspomnienia. Jego obietnica zdemobilizowania do końca roku 1400 generałów i 10 tysięcy pułkowników poruszyła znawców Kremla.

Jedynie prawdziwy poskramiacz Niedźwiedzia mógł działać z taką swobodą. Gorbaczow nie obawiał się armii. Już wcześniej dokonał zmian na stanowiskach ministra obrony i dowódcy radzieckich sił w NRD. Szefowie dwóch najważniejszych dowództw rakietowych zostali zwolnieni. Szef sztabu był oburzony cięciami budżetowymi i zagroził rezygnacją. Gorbaczow pozwolił mu odejść.

To były zmiany o wielkim znaczeniu i natychmiast zostały podchwycone w całym radzieckim imperium.

Nowy fenomen stał się faktem – pierwszy przywódca Kremla, który nie musiał prowadzić wojny i pierwszy od czasów Chruszczowa, który miał charyzmę. Gorbaczow wiedział, że zasoby coraz uboższego kraju są pożerane przez kolosalne kwoty, konieczne do utrzymania statusu supermocarstwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *