Kruszyciele muru

7 października, kiedy Węgrzy głosowali nad przekształceniem swojego państwa w parlamentarną demokrację, w Lipsku i Dreźnie doszło do gwałtownych starć z policją. W obu miastach przygotowano ambulanse dla ofiar, których nie da się uniknąć podczas tłumienia zamieszek. Trzy dni później Honecker nakazał zamknięcie granicy z Czechosłowacją. Od 1 stycznia z NRD uciekło 110 tysięcy Niemców, a 1,8 miliona złożyło prośbę o wyjazd. Liczba ludności, która w chwili powstania NRD w 1948 roku wynosiła 19 milionów, skurczyła się do 16 milionów podczas przedśmiertnych drgawek tego państwa. Nadal prawie 500 osób dziennie wydostawało się przez Węgry.

16 października odbyły się ogromne demonstracje w Lipsku. „Gorbi! Gorbi!”, krzyczeli ludzie. I mieli dobre powody. Gorbaczow odrzucił prośby o interwencję radzieckich oddziałów. Pod koniec dnia Honecker przestał być przywódcą państwa. Jego własne biuro polityczne głosowało przeciwko niemu: woleli poświęcić szefa niż siebie. Wszystko się skończyło. Wola zniknęła. Wiedziano o tym w państwach satelickich. 23 października Węgry ogłosiły koniec rządów komunistycznych.

3 listopada Bułgarzy rozpoczęli demonstracje w Sofii. 4 listopada milion osób zebrało się na Alexanderplatz we wschodnim Berlinie. Wcześniej krzyczeli: Wir wollen raus! Chcieli wyjechać. Teraz hasło brzmiało Wir wollen bleiben! Chcieli zostać, bez muru. Nowy rząd postanowił, że od 10 listopada umożliwi wschodnim berlińczykom przekraczanie granicy, za stosownym pozwoleniem. Sekretarz do spraw propagandy Günter Schabowski ogłosił tę decyzję 9 listopada, w nadawanym na żywo programie telewizyjnym. Schabowski był na urlopie i nie wiedział, że straż graniczna musi zostać jeszcze poinstruowana. Zapytany, kiedy nowe przepisy wchodzą w życie, powiedział: „O ile wiem, natychmiast, bezzwłocznie”.

Tysiące ludzi przyszły pod mur, domagając się wstępu do Berlina Zachodniego. Strażnicy graniczni tonęli w tłumie. Żaden urzędnik nie chciał być odpowiedzialny za rozkaz otwarcia ognia. Strażnicy ustąpili. Maurespechte, czyli kruszyciele muru, za pomocą młotów zaczęli odłupywać kęsy betonu.

Burza trwała. 10 listopada w Bułgarii ustąpił ze stanowiska Todor Żiwkow. Być może coś z tego ducha dotarło do Republiki Południowej Afryki. 16 listopada przestała obowiązywać ustawa o oddzielnych obiektach użyteczności publicznej z 1953 roku, prawna podstawa apartheidu. Napisy Slegs Blankes, tylko dla białych, były tutaj częścią życia w miejscach publicznych, autobusach, restauracjach, na plażach – niczym stałe graffiti. Nagle zniknęły.

24 listopada w Peszawarze, w pobliżu granicy pakistańsko-afgańskiej, wybuch wielkiej miny na poboczu drogi zabił szejka Abdullaha Azzama. Szejk był islamskim ekstremistą – „Tylko dżihad i karabin”, głosiło jego hasło – i mentorem Osamy Bin Ladena. Azzam wykładał na uniwersytecie w Arabii Saudyjskiej, gdzie studiował Bin Laden. Założył organizację charytatywną Maktab al-Khidamat, MAK, by kierować ochotników i fundusze na front w Afganistanie. Bin Laden był jego prawą ręką i po zamachu na Azzama przejął kontrolę nad MAK, pierwowzorem Al-Kaidy.

Teraz demonstracje zaczęły się w Pradze. Zwycięstwo „aksamitnej rewolucji” było szybkie i bezkrwawe. Komunistyczny prezydent Gustav Husak podał się do dymisji 10 grudnia. W tym czasie Niemcy ze Wschodu usunęli już komunistyczny monopol ze swojej konstytucji. Gorbaczow i George Bush ogłosili koniec zimnej wojny. Radziecki przywódca spotkał się w Watykanie z Janem Pawłem II. Działy się cuda.

One thought on “Kruszyciele muru

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *