Kiedy skończył się rok 1989…

Kiedy skończył się rok 1989, powstał słynny esej „Koniec historii?”. Autor tego tekstu, filozof polityczny Francis Fukuyama uznał, że to, co się właśnie dzieje znacznie wykracza poza finał zimnej wojny lub zakończenie jednego z okresów dziejowych. Jest to „koniec historii jako takiej, czyli koniec ideologicznej ewolucji ludzkości i uniwersalizacja zachodniej demokracji liberalnej jako ostatecznej formy ludzkich rządów”. Niestety, to bzdury. Stare i często paskudne nawyki – lojalność plemienna, przemoc etniczna, nienawiść religijna, zawiść społeczna, gangsterski kapitalizm – budzą się na nowo w miejscach, gdzie były uśpione w czasach komunistycznej dyktatury. Kraje zróżnicowane narodowościowo – Jugosławia, Związek Radziecki – rozpadły się, a towarzyszyły temu zabójstwa i czystki etniczne w Serbii, Bośni, Czarnogórze, Kosowie, Chorwacji. Komunizm nie zniszczył wzajemnych nienawiści rasowych i religijnych. Zamroził je tylko na jakiś czas.

Coś bardziej optymistycznego: w RPA 11 lutego zostaje wypuszczony na wolność Nelson Mandela, po 27 latach spędzonych w więzieniu. Nie ma w nim nawet śladu goryczy, czym zawstydza swoich prześladowców.

W maju 1990 roku deklarują niepodległość państwa bałtyckie. W czerwcu Federacja Rosyjska ogłasza się niepodległym państwem, którego prawa mają pierwszeństwo nad prawem radzieckim. Jak na ironię, komunistyczny reżim Mohammada Nadżibullaha w Afganistanie przetrwał dwa lata dłużej, zanim mudżahedini, a w końcu talibowie przejęli władzę w tym kraju.

Choć rozlew krwi został tylko odsunięty w czasie, rok 1989 wciąż można uznawać za niezwykły. Ówczesne wydarzenia miały przyczyny technologiczne. Blok wschodni był obciążony zakładami przemysłowymi z epoki Stalina, które na Zachodzie już dawno zostały uznane za przestarzałe. Aby rywalizować na rynku, fabryki te musiały importować sprzęt i specjalistyczną wiedzę, płacąc za te dobra twardą walutą. Niemądrze wydawały pieniądze, zadłużały się w zachodnich bankach i puszczały z torbami swoich odbiorców, by obsłużyć te długi.

Pierwszoplanowe role grali wówczas: dramatopisarz Vaclav Havel, przywódca związkowy Lech Wałęsa, dyrygent Kurt Masur, który chłodził nastroje podczas trudnych chwil w Lipsku. Głównym aktorem był Gorbaczow. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Ale nie był przywódcą. Porwał go prąd wydarzeń. Los radzieckich żołnierzy w NRD – ludzi, których ówczesna bierność była tak ważna – pokazuje to bardzo wyraźnie. Państwo, w którym stacjonowali przestało istnieć w ciągu paru miesięcy. Nie dało się ich przemieścić do kraju, bo nie było dla nich koszar. Gorbaczow tego nie przewidział ani nie zaplanował. Pozostawiono ich na długie miesiące; byli nikomu niepotrzebni, szperali w wysypiskach śmieci i za jedną markę zawozili pod wiatę wózki klientów supermarketów. To poniżenie doskonale rozumiał oficer KGB, Władimir Putin, urzędujący w swoim biurze na Angelikastrasse w Dreźnie.

Przyczyną tych wszystkich wydarzeń był duchowy upadek. Miał on również wpływ na reakcję Gorbaczowa, ów „zaskoczony realizm”. W Chinach elita partyjna miał dosyć pewności siebie, żeby zmiażdżyć dysydentów. Gdzie indziej polityczne morale zostało zniszczone. „Wszyscy jesteśmy moralnie chorzy, bo przyzwyczailiśmy się, że mówimy jedno, a myślimy o czymś zupełnie innym”, powiedział Havel. Ludzie żyli w zakłamaniu, wygłaszali slogany, w które nie wierzyli, szanowali starszych panów – Ceauşescu, Geniul din Carpati, „Geniusz Karpat” – którzy byli zniedołężniałymi i zadurzonymi w sobie, skorumpowanymi i fałszywymi urzędnikami. Z tego powodu ludzie czuli pogardę do samych siebie: „Jestem Kainem i Ablem”, głosi napis nad jednym z ołtarzy we wschodnim Berlinie. Kiedy w końcu rozgorzał ogień, płomienie pojawiały się tu i tam, a ludzie ogrzewali się wzajemnie swoim sprzeciwem, w całym bloku wschodnim. Ogień zapłonął, bo klasa polityczna była zepsuta, wyrachowana, skorumpowana do cna – i sama o tym wiedziała. Jej wola zniknęła.

4 comments on “Kiedy skończył się rok 1989…

  1. Moim zdaniem największym sukcesem tego przewrotu jest jego „bezkrwawość”. Jeśli porównać to do innych tego typu zrywów w XX wieku to wręcz cud, że nie zakończyło się to konfliktem zbrojnym.

  2. I pomyśleć, że większość osób, która to przeczyta, urodziła się po 1989 (w końcu internet to przeważnie młodzież). Szybko zleciało 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *