17 maja Kościół rzymskokatolicki w Polsce…

17 maja Kościół rzymskokatolicki w Polsce uzyskał prawo do prowadzenia szkół. Rezygnacja z państwowego monopolu edukacji była rzeczą niespotykaną – zwłaszcza, że Kościół był potężną siłą antykomunistyczną. Miał swoich męczenników: kardynał Mindszenty, prymas Węgier, torturowany i więziony, zamknięty przez 15 lat w ambasadzie USA w Budapeszcie; ksiądz Jerzy Popiełuszko, porwany i zamordowany przez polską tajną policję w 1984 roku. Wizyty „polskiego papieża” Jana Pawła II za żelazną kurtyną przyciągnęły miliony wiernych.

W tamtych dniach demonstracje w Chinach rozprzestrzeniły się na ponad 400 miast, docierając aż do Mongolii Wewnętrznej. Chińskie biuro polityczne było podzielone w kwestii użycia siły. Zwyciężyli twardogłowi. 20 maja ogłoszono stan wyjątkowy. Z prowincji ściągnięto żołnierzy i czołgi 27 Armii w celu przejęcia kontroli nad miastem. Protestujący zastąpili im drogę. 27 maja ponad 300 tysięcy ludzi poszło na tor wyścigów konnych Happy Valley Racecourse w Hongkongu, by śpiewać „demokratyczne pieśni” dla Chin. Następnego dnia jedna czwarta mieszkańców tej kolonii koronnej przeszła przez Wyspę Hongkong. Obywatelami Chin stali się dopiero w 1997 roku, po opuszczeniu miasta przez Brytyjczyków. Teraz popierali „oportunistów”.

Rozkład, jak mówili twardogłowi, posuwał się tak daleko, że wkrótce mógłby okazać się nieodwracalny. 27 Armia z łomotem i hukiem wystrzałów utorowała sobie drogę do Pekinu obok drogowych blokad z wypalonych autobusów. Atak na plac Tiananmen rozpoczął się 3 czerwca o 22:30. Przeciwko tłumowi użyto transporterów opancerzonych i karabinów maszynowych. Słychać było okrzyki studentów: „Dlaczego nas zabijacie?”. Pierwsze czołgi wjechały na plac 4 czerwca około 4 rano. O 5:40 plac był pusty. Teraz pozostały tylko obławy, tajne procesy i egzekucje. Słynny film, pokazujący samotnego mężczyznę w białej koszuli, który stoi przed kolumną czołgów, został nakręcony następnego dnia. Mężczyzna stał w Alei Wiecznego Pokoju, a czołgi wycofywały się z placu. Nazwisko i los „człowieka, który zatrzymał czołgi” pozostają nieznane. Oficjalna liczba ofiar śmiertelnych to 241 osób. Zagraniczni korespondenci będący świadkami tych wydarzeń mówią o trzech tysiącach. 3 czerwca zmarł w Teheranie ajatollah Chomeini. Następnego dnia, gdy w Pekinie czołgi wykonywały swoje zadanie, w stolicy Iranu tłum około 10 milionów ludzi stworzył morze czerni na pogrzebie ajatollaha. Wozy strażackie spryskiwały ich wodą w prawie 40-stopniowym upale. Wiele osób zostało stratowanych. Ciało przywódcy przywieziono śmigłowcem. Trzeba je było ponownie umieścić w trumnie, bo wcześniej tłum niemal je rozerwał, rozbijając trumnę.

Był to koniec początku rewolucji islamskiej. Jej krwiożercza natura, jej ambicje – „ustanowienie państwa islamskiego na całym świecie jest jednym z wielkich celów rewolucji”, mówił Chomeini – i jej bezlitosne zacofanie były już mocno ugruntowane w chwili śmierci ajatollaha. Jego Iran był państwem zbójeckim, zaangażowanym w wojnę z Irakiem, zubożałym, a wielu najlepszych irańskich inżynierów i lekarzy wyemigrowało z kraju. Ale wciąż istniał. I najwyraźniej to wystarczyło. Przyszłość należała do żałobników po Chomeinim. Poszukiwacze wolności, którzy opłakiwali Hu Yaobanga, już nie żyli lub byli załamani.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *